UCZEŃ CARPZOVA POWRÓCIŁ

Śląsk wstrzymał oddech. Trudno powiedzieć, co kieruje takimi ludźmi jak Ludwik D., który jest znany policji pod pseudonimem Uczeń Carpzova. Maria Kozielska, jedna z policjantek zaangażowanych w sprawę, twierdzi, że nie można przewidzieć jego kolejnego ruchu, niewykluczone, że będą kolejne ofiary.

Dzisiaj rano, na terenie zamkniętej kopalni w Mysłowicach, policja znalazła ciało dwudziestoośmioletniej Zofii Nowak. Komendant potwierdził, że była przed śmiercią torturowana, głównym podejrzanym jest właśnie Doński, ale do tej pory nie udało się go odnaleźć, wciąż trwają poszukiwania. Zastosowanie przez niego nowożytnych metod tortur, między innymi strappado, budzi obrzydzanie oraz potęguje lęk.

Uczeń Carpzova pozostaje nieuchwytnym celem. Premier Wolski obiecał policjantom ze Śląska potrzebną pomoc, sprawą zainteresowały się media. Wojewoda wyznaczył nagrodę pieniężną dla osoby, która pomoże policji odnaleźć jego kryjówkę. Znakiem szczególnym Dońskiego jest tatuaż węża na prawym przedramieniu.

Pseudonim ma związek z niemieckim uczonym, Benedictem Carpzovem, który w swoich XVI wiecznych pracach szczegółowo opisywał metody tortur. Zgodnie z otrzymanymi informacjami, to właśnie jego książki stanowią dla Ucznia źródło wiedzy oraz inspiracji.

To powrót, którego nikt się nie spodziewał, bezpieczeństwo Śląska jest ponownie zagrożone.

Dziennik_Zachodni_-_Bartlomiej_Basiurauczen_premiera

Więcej na http://www.basiura.com.pl

Reklamy

FINAŁ W PIWNICY

– To koniec.
Te słowa rozpoczęły już ostatnie spotkanie z cyklu Literacki Tour 2014. Piwnica Pod Baranami na krakowskim Rynku wypełniła się po brzegi przyjaciółmi, najbliższą rodziną, ludźmi zainteresowanymi „Zamkniętą Prawdą”.

Może to zabrzmi jak cwaniakowanie, ale krakowskiemu spotkaniu nie towarzyszyły takie obawy jak przy poprzednich epizodach Touru.

969278_693346690708741_1239583836_nUwielbiam show, stoję na stanowisku, że skoro ktoś poświęca swój czas aby przyjść na moje spotkanie, muszę dać od siebie wszystko, aby każdy kolejny element składał się w całość. Studiując w Krakowie zdecydowanie łatwiej byłoby mi coś przygotować na miejscu, niż sterować zdalnie spotkaniem w odległym Toruniu czy Gdańsku.

Spotkanie prowadził Jan Malski, z którym przeżyłem już przygodę rok wcześniej. Może własnie dlatego Piwnica Pod Baranami pękała ze śmiechu. Może i niektóre pytania przekroczyły pewną umowną granicę, może mówienie o książce zamieniło się bardziej w mówienie o życiu, ale przecież o tym pierwszym już dość się nagadaliśmy, a to drugie z odpowiednim dystansem Janka mogłoby się stać inspiracją do kolejnych książek.

Prolog stanowiła autorska piosenka Malskiego, do której słowa napisał Marcin Woźniak. Gwiazdą wieczoru była Patrycja Ostrowska, która wraz z Adamem Drzewieckim stanowiła przemiły przerywnik od naszej rozmowy. Tym razem nawet nie próbowaliśmy być mroczni, to chyba nie jest nasza natura. Bo są dwa światy, które należałoby od siebie oddzielić – książka, kryminał/thriller, która w swoim założeniu nie jest bajką dla dzieci; i ja, Bartek Basiura, który jest zwykłym studentem, w żaden sposób nie wyróżniającym się od innych rówieśników.

Może to była przesadna wizja, ale postanowiłem sprawić, aby ten finał był inny niż wszystkie inne spotkania.

Zaprosiłem na scenę osoby, bez których pomocy Tour nigdy by się nie odbył, goście dostali kieliszki z winem, wznieśliśmy toast z nadzieją, że to nieostatnie takie spotkanie.

Wspólnie wykonaliśmy utwór „Ordinary love” z repertuaru U2. To było zakończenie jedynie części oficjalnej. Nigdy nie zapomnę tego dnia, kiedy zmęczenie nie ma znaczenia, a cała wykonana praca okazuje się zasadna. Tak, dla takich chwil się żyje, takie momenty mogłyby się w ogóle nie kończyć.

Może właśnie dlatego piszę. Do tej pory nie znalazłem lepszej metody zatrzymania chwil takich jak ta…

Podziękowania dla Piwnicy Pod Baranami, przede wszystkim Pana Bogdana Micka, który postanowił mi zaufać. Również dla Jana Malskiego, Patrycji Ostrowskiej i Adama Drzewieckiego. No i dla Was. Nie ma nic przyjemniejszego, gdy spotkanie dobiega końca

Dziękuję…

10151879_693346457375431_526127828_n
1465323_693346880708722_1975540301_n

1601112_693346340708776_164754391_n

GDAŃSKI LOFT

Literacki Tour był promowany jako ogólnopolska trasa „Zamkniętej Prawdy”. Skoro dojechaliśmy już do Torunia, fajnie byłoby zobaczyć morze 🙂

W piątkowy wieczór świętowaliśmy w toruńskich pubach, nabierając sił na kolejny dzień pełen wyzwań. Sobota przywitała nas z pogodą, która nie nastrajała zbyt pozytywnie. Po całym tygodniu pięknego słońca była to nieoczekiwana zmiana.

1960113_688812337828843_362375653_nDość już tego wprowadzenia. Albo jeszcze jeden akapit bo chciałbym się podzielić pewną dygresją. Morze. Kiedy nasze stopy zatopiły się w piasku sopockiej plaży, a jod przedostał się do naszych płuc, odczuwaliśmy niesamowitą satysfakcję. Tak wiele kilometrów, przejechaliśmy w końcu całą Polskę, coś co wydawało się niemożliwym, spełniło się. Zmęczenie dawało się we znaki, ale satysfakcja wszystko wynagradzała.

Kolejne genialne miejsce. LOFT. Zapytacie o frekwencje, prawda jest taka, że nie była powalająca, ale raczej się tym faktem nie przejąłem. Miałem okazję odpowiedzieć na kilka interesujących pytań, które nigdy do tej pory nie padły. Nie wszyscy byli przychylnie nastawieni, a to sprawiało, że mogłem się tak naprawdę wykazać i przekonać ich, że „Zamknięta Prawda” to niekoniecznie powiastka stworzona przez małolata, coś co znacząco odbiega od komerchy jaką można znaleźć w księgarniach i czasem warto przekonać się do polskiej literatury.

Serdecznie podziękowania dla całej ekipy z LOFTu, stworzyli do tego stopnia przyjazną atmosferę, że poczuliśmy się jak w domu.

Było to godne zakończenie trasy po Polsce, może to nie o to chodzi, abyśmy to właśnie my się bawili, ale skoro jest to naturalny efekt uboczny, to chyba nie ma w tym nic złego, hmm?

1922101_688812441162166_85652054_n

1381776_688812474495496_671911275_n

TORUŃSKI PRESTIŻ

Zapytacie co z tym niedźwiedziem. Dlaczego porównałem w odpowiedzi moją książkę właśnie do tego zwierzęcia? Bo „Zamknięta Prawda jest miła w odbiorze. Można ją przytulić, włożyć pod poduszkę, ale czasem jest po prostu zła, zaskakuje swoją brutalnością, nie patyczkuje się z odbiorcą, odkrywa wszystkie nasze wady.

Każdy chętnie przytuliłby się do niedźwiadka, ale te zwierzęta potrafią zabić przeciwnika, walczyć, straszyć, chronić. To połączenie przytulanki i niebezpiecznego napastnika. W tym miejscu pewnie wiele osób, które interesują się tematem, a o niedźwiedziach mogliby powiedzieć zdecydowanie więcej aniżeli ja, zanegować moją wypowiedź. To nie jest jednak rozprawka o tym jakie cechy mają zwierzęta, a blog trasy literackiej, więc czas na krótką relację ze spotkania w Toruniu.

Od początku mieliśmy uzasadnione obawy, czy Toruń powinien znaleźć się na naszej mapie.

Pięknie miasto, przyzna to każdy kto kiedykolwiek tam był, ale pozostawały pewne obawy. Spotkanie miało miejsce w Dworze Artusa, przepięknym budynku usytuowanym centralnie na toruńskim Rynku.

Szczerze? Osobiście byłem przerażony. Tak jak już wspomniałem, każde miejsce na trasie było po prostu fantastyczne, ale bogate zdobienia komnat Dworu Artusa i tuzin przygotowujących spotkanie osób były czynnikiem stresogennym. Mógłbym udawać greka, strugać pewnego siebie autora poczytnych książek. Może kiedyś tak się stanie, póki co cieszę się z wydarzeń, które mnie zaskakują, są nowym przeżyciem, ambitnym wyzwaniem.

1912315_688178937892183_1149926800_nRównież Dawid się stresował. Jeszcze pięć minut przed wyjściem na spotkanie leżeliśmy na hotelowych łóżkach próbując się zrelaksować ze słuchawkami na uszach. Czerwone od stresu twarze przykryła warstwa make-upu, nałożona przez nasze niezastąpione dziewczyny.

Spotkanie miało inny wymiar niż te poprzednie. Różniły się przede wszystkim dwie rzeczy – My i oni. Przybyli ludzie starsi niż ci obecni na poprzednich spotkaniach. Rozmowa, którą prowadziłem z Dawidem, nabrała trochę innego wymiaru, odłożyliśmy na bok tematy, które mogłyby uchodzić za nie na miejscu, a kontrowersje, których nie omieszkaliśmy się poruszać w Warszawie czy Wrocławiu, w Toruniu zostału złagodzone.

Joanna Czajkowska – Zoń. Chapeau bas. Genialna artystka, która wraz z Tomaszem Lewandowskim zadbała o warstwę artystyczną wieczoru. To niesamowite jak wielki ludzie mają talent, cieszę się, że ta trasa miała miejsce również dlatego, że miałem okazję wielu z nich poznać.

Serdeczne podziękowania dla Torunia, Dworu Artusa, Asi i Tomasza. Mamy nadzieję, że obecni na spotkaniu się nie zawiedli. Od początku był to dla mnie znak zapytania, bałem się, że zobaczę pustą widownię, ale to było po prostu niesamowite przeżycie możliwe dzięki Wam.

[ciekawostka]. Okazało się, że w Toruniu również są Basiurowie. Przemiłe małżeństwo przybyło na spotkanie, mieliśmy okazję odbyć przemiłą rozmowę. Bardzo za nią dziękuję, bo choć nie udało się odnaleźć wspólnych przodków, dobrze wiedzieć, że jest więcej osób o takim nazwisku jak ja.

10007258_688179131225497_1460529790_n

10013938_688178574558886_1635593436_n

RECENZJE! „ZAMKNIĘTA PRAWDA”

Prezentujemy kilka niezależnych recenzji powieści Bartłomieja Basiury pt.: „Zamknięta Prawda”

http://cyrysia.blogspot.com/2014/03/wojskowe-machinacje.html

http://blog.kulturaonline.pl/bartlomiej,basiura,nowy,mistrz,kryminalu,tytul,artykul,17712.html

http://stacja-ksiazka.blog.pl/2014/03/26/zamknieta-prawda-bartlomiej-basiura-recenzja/

http://interia360.pl/kultura/recenzje/artykul/zamknieta-prawda-bartlomiej-basiura,67361

http://recenzjeoptymisty.blogspot.com/2014/04/bartomiej-basiura-zamknieta-prawda.html

http://moznaprzeczytac.pl/zamknieta-prawda-bartlomiej-basiura/

http://www.recenzjum.pl/2014/04/recenzja-ksiazki-zamknieta-prawda.html

Podziel się również swoimi wrażeniami. Prześlij opinię na adres mailowy zamknietaprawda@gmail.com, a zostanie ona upubliczniona na stronie internetowej książki http://www.zamknietaprawda.pl

Życzymy Miłej Lektury

WUCHTA DOZNAŃ

Wuchta doznań czyli po prostu POZNAŃ! Kolejny przystanek i kolejne niesamowite miejsce – Klubokawiarnia GŁOŚNA przy ulicy Świętego Marcina. Piękna pogoda, sprzyjająca aura i… zmęczenie, kolejne kryzysy snu, próbowanie każdego kolejnego sposobu, byle tylko się rozbudzić. Kawa, energetyki, pajacyki na poznańskim Rynku.

Ambitne plany zwiedzania miasta (niektórzy z nas byli w Poznaniu po raz pierwszy) skończyły się w barze. Okazało się również, że same kwestie organizacyjne stanowią dla nas coraz łatwiejsze wyzwanie i przenoszenie kolejnych elementów scenografii, obrazów, reflektorów zajęło nam zdecydowanie mniej czasu.

Mieliśmy obawy o frekwencję. Kolejne miasto, jeszcze bardziej oddalone od naszych rodzimych terenów, gdzie nikt nigdy nawet nie słyszał o Basiurze i „Zamkniętej Prawdzie”. Ale ludzie po raz kolejny nie zawiedli, przyszło ok. 30 osób, co uznaję za bardzo duży sukces.

Trzeci dzień należy określić jako dzień kryzysu. Dawid, który prowadził spotkania niesamowicie się rozkręcił, ale istniała pułapka, bo pewne odpowiedzi były mu znane, co prowadziło często do sytuacji, że na niektóre pytania wystarczyło odpowiedzieć „tak” lub „nie”.

Pamiętam dobrze godzinę 19:00, kiedy spotkanie miało się zacząć i tę pustkę w głowie. Tym razem nie było uczucia stresu, nie było obawy, czy ktokolwiek przyjdzie. Wynikało to przede wszystkim ze zmęczenia, które rozpoczęło się w możliwie najgorszym momencie, bo właśnie o 19:00. Dawid zadał pierwsze pytanie, a ja zastanawiałem się jak brzmiało. Podobno tego wieczoru byłem wyjątkowo małomówny, odpowiadałem treściwie, ale ograniczając się do minimum.

Bardzo miło będę wspominać ten dzień przede wszystkim ze względu na część nieoficjalną. Miałem okazję odbyć kilka bardzo ciekawych rozmów z przybyłymi na spotkanie gośćmi. Nie wiem czy przekonałem ich do tej pozycji książkowych, ale było to bardzo ciekawe doświadczenie.

„Do jakiego zwierzęcia porównałbym swoją książkę?” – to pytanie wygrało w plebiscycie na najbardziej zaskakujące w trakcie całego Touru. Zastanawiacie się może jakiej odpowiedzi udzieliłem. Postanowiłem nie kombinować i przedstawić pierwszą myśl.

Niedźwiedź. Dlaczego właśnie niedźwiedź? Uzasadnię przy okazji relacji z Torunia, którą będziecie mogli przeczytać już wkrótce. Poniżej kilka zdjęć z Poznania.

Serdeczne podziękowania dla wszystkich, którzy przybyli tamtego dnia do Głośnej. Mamy nadzieję, że udało nam się ukryć nasze zmęczenie i usatysfakcjonować wszystkich spragnionych wiedzy o mojej książce.

Podziękowania również dla Głośnej, czyli niesamowicie klimatycznego miejsca z duszą. IMG_0426 IMG_0433 IMG_0437 IMG_0463 IMG_0480 IMG_0494

ZDOBYWAMY STOLICĘ

Chyba każdy z nas był przygotowany na zmęczenie, więc po wyjątkowo krótkiej nocy wyruszyliśmy z Wrocławia do Warszawy, czyli kolejnego przystanku na mapie Literackiego Touru 2014. Nie wiedzieliśmy jak zostaną przyjęci „studenci z Krakowa”, samo spotkanie miało mieć zupełnie inny wymiar, a to z względu na obecność Karoliny Jarzyńskiej, wyśmienitej wokalistki, której recital towarzyszył temu wydarzeniu.

MiTo art.cafe.books zostało mi jeszcze na miesiąc przed spotkaniem zareklamowane przez menadżera jako „zagłębie hipsterstwa”. Sam lokal może i faktycznie wpisuje się w pewien nowy trend miejsc, które swoją atmosferą chcą oddać zupełnie nową jakość, wyróżnić się z tłumu, co jednak nie zmienia faktu, że MiTo stanowi idealny przystanek dla takich niekonwencjonalnych wydarzeń jak nasze.

Zostało przygotowanych ponad 70 miejsc. Z racji, że standardowa frekwencja na spotkaniach autorskich to około 12-15 osób, taki zabieg i tak był odważny. Rozpoczęcie zostało zaplanowane na 19:30, ale już kilka minut po siódmej zaczęły się gromadzić kolejne osoby. Był stres, który towarzyszył głównie prowadzącemu spotkanie Dawidowi. Chyba nikt z nas nie spodziewał się, że to spotkanie przyciągnie aż tak wielu zainteresowanych. WYpełniony po brzegi lokal stanowił dla nas nagrodę jak i wyzwanie.

Machina ruszyła. Było kilka słów o książce, anegdot, pytań o warsztat, pomysły, pytania od publiczności, a wszystko to okraszone cudownym głosem Karoliny, która w akompaniamencie gitary i perkusji niemal rozniosła MiTo art.cafe.books.

Do ciekawszych elementów zaliczyć można na pewno wystąpienie jednej z czytelniczek. Z wypowiedzi wynikało, że zapoznała się z lekturą „Zamknięta Prawda”. Dzieliła się swoimi uwagami, wskazywała na słabe punkty.  W kuluarach można było usłyszeć, że ktoś ją „podstawił”, ale ja bardzo się cieszę, że miałem okazję usłyszeć kilka mądrych słów, a zarazem wykazać się odpowiedzią, która jakby na to nie patrzeć, była dość wymagająca.

Osobiście mile będę wspominać sam finał spotkania, bo choć całe spotkanie przebiegło w bardzo miłej atmosferze, to gdy Karolina w ramach „bis-u” zaśpiewała „Ona tańczy dla mnie”, wszyscy wtórowali jej klaskaniem. Część nieoficjalna trwała dla mnie pozytywną nieskończoność, pojawiały się kolejne pytania, podpisywałem książki i starałem się poświęcić każdemu choć chwilę, bo choć chciałbym więcej, czasem trudno wszystko pogodzić, bo całe to zamieszanie ma też swoją drugą stronę, czyli organizacja, kwestie logistyczne, zmęczenie. Zawsze jest też świadomość faktu, że za kilka godzin wyjeżdzamy z Warszawy.

Spotkanie w MiTo osobiście oceniam za bardzo udane. Dziękuję wszystkim, którzy poświęcili swój czas i wpadli. Mam nadzieję, że nie żałujecie i może pewnego dnia po raz kolejny odwiedzimy stolicę. Serdecznie podziękowania również dla Karoliny Jarzyńskiej, która właśnie pracuje nad debiutancką płytą. Chyba każdy z obecnych docenił jej talent. Życzymy powodzenia i sukcesów!

Tak jak pisałem na początku, ten blog i te relacje mają charakter subiektywny. Zachęcamy do zapoznania się z relacją redakcji Juventum Literatura! Konkretne uwagi to na pewno znakomita lekcja na przyszłość, wciąż się uczymy i to wszystko traktujemy jako wielką przygodę, którą będziemy wspominać jeszcze bardzo długo.

http://literatura.juventum.pl/wokol-literatury/bartlomiej-basiura-otwiera-zamknieta-prawde/

IMG_0320 IMG_0202 IMG_0165 IMG_0246 IMG_0163 IMG_0388